Gdzie zaczyna się człowieczeństwo? cz. II

W większości człowiek jest gatunkiem społecznym, skupia się w grupy, tworząc sieć relacji. Ale zacznijmy od samego skupiania się. Jak tworzenie naszych mniejszych lub większych aglomeracji wpływa na środowisko? Trudno określić, można wyjść z założenia, że każdy gatunek tworzy pewien rodzaj presji, oddziaływania na środowisko. My akurat jesteśmy w tym mistrzami. Antropopresja i związana z tym modyfikacja środowiska naturalnego jest na tyle silna, że to inne gatunki musiały się przystosować, weźmy chociażby mewy, gołębie czy wróble. Teraz wygodniej powiedzieć o gatunku, że jest synantropijny (związany z aglomeracjami ludzi), żyje w środowisku antropogenicznym (zmienionym przez człowieka). A jeszcze kilkaset/kilka tysięcy lat temu zwierzęta te żyły w zupełnie innych warunkach. Dajmy na to mewy siwe (łac. Larus canus), przeważnie spotykane w rejonach morskich, coraz częściej widziane są na terenach silnie zurbanizowanych, a ich zasięg obecnie sięga Alp. Nie zmienia to faktu, że głos mew nieodłącznie kojarzył mi się z morzem i nadmorskimi miejscowościami, teraz już może mi się kojarzyć z rodzinnym miastem – Poznaniem. Podobnie z wróblami, pierwotnie były to gatunki półpustynne i stepowe. Teraz nierozerwalnie związany z człowiekiem. Dlaczego? Odpowiedź jest raczej prosta - pożywienie. Te wszystkie gatunki przyzwyczaiły się do tego, że o pożywienie prościej w środku miasta niż w naturalnym środowisku. W przypadku wróbla zwyczajnego (łac. Passer domesticus) już nawet w nazwie gatunkowej mamy nawiązanie, że jest „udomowiony”, synantropijny. Obecnie jest to gatunek zagrożony wyginięciem na terenie Polski, liczba wróbli zwyczajnych w Polsce maleje z roku na rok. Pewnie nurtuje was pytanie, ale co z tym dokarmianiem, co w tym złego? Na krótką metę nic, na krótką. Ale na dłuższą możemy do siebie (do miast) ściągnąć więcej gatunków ze środowisk naturalnych. Wycinamy lasy, niszczymy polany, nie jesteśmy za tym, by dzielić się darami natury, zabieramy im pożywienie. One spokojnie by sobie poradziły, ale ucząc ich pewnych zachowań, przyzwyczajają się do nich. Szczególnie jak proces trwa cały rok - od wiosny do jesieni mają pełno pożywienia, ale my chcemy obcować z naturą i karmimy naszych skrzydlatych przyjaciół. Czasami może lepiej obserwować niż działać przesadnie. One jedzą to, co zostawiamy: okruchy, odpadki, czasami znajdą normalne pożywienie, np. resztki ziaren z bułki. Ostatnio mogłem się nacieszyć widokiem jakiegoś małego ptaka operującego dziobem przy owocach jarzębiny. Mówię wam, to o wiele ciekawszy widok, niż stado różnych ptaków rzucających się na podziabany chleb. W ogóle dawanie wszystkim ptakom chleba to nieporozumienie, dlaczego nie kupić ziarna i rzucić im czegoś bardziej odżywczego? Chleb, oczywiście jeśli jest świeży, można dać kaczkom czy gołębiom w ZIMIE. Te zwierzęta doskonale radzą sobie w znajdywaniu pokarmu, ale zapytam was: chcielibyście zrobić sobie kanapkę ze skamieniałego chleba? Przecież macie zęby, umiecie gryźć i przeżuwać, co stoi na przeszkodzie w jej zjedzeniu? Odpowiedzcie sobie sami. W poprzedniej części wspominałem o drapieżnictwie, w świecie ptaków też to występuje. Większe ptaki zdarza się, że atakują mniejsze. Koty też chciałyby upolować coś dla siebie. To zadam pytanie, czy dobrze dawać ptakom jedzenie tam, gdzie ich możliwości ucieczki są ograniczone? Zdarza się, że ludzie podają ptakom jedzenie w zaroślach czy oszklonych werandach – istna szklana pułapka. Ptaki mają doskonały wzrok, ale nie odróżniają szyby od tła. Ludzie też czasami wpadają na oszklone drzwi, dla nich kończy się to może siniakiem, dla ptaków śmiercią. Wystarczy trochę pomyśleć. Kto z nas chciałby coś zjeść w spokoju – zakładam, że każdy. A wiedząc, że w każdej chwili możemy zostać zabici, wątpię, by jadło nam się komfortowo. Karmnik to oddzielna sprawa, o jego prawidłowej budowie można poczytać na stronach zajmujących się ornitologią, ja chciałbym tylko zauważyć, że ziarno dla dzikich ptaków kosztuje w granicach 3-4zł za kilogram. Wniosek jeden, starczy na o wiele dłużej niż chleb i będzie o niebo pożywniejsze. Sprawa ma się podobnie w przypadku kotów miejskich i innych zwierząt polujących aktywnie, dokarmianie je rozleniwia. Nadal jestem za dokarmianiem zimą, ale nie w innych porach roku. Prawo natury jest takie, że słabszy organizm prawdopodobnie zostanie zabity przez silniejszy. My z niego korzystamy od początku naszego istnienia, to dlaczego nie zostawić naturze tego, co jej? Rozleniwiając naszego osiedlowego Puszka, możemy później spotkać gryzonie w piwnicy, bo jemu nie będzie zależało na polowaniu, gdyż dzień w dzień dostanie jedzenie. Warto? Nie sądzę, szczególnie mając na względzie to, że szczury to wektory (nosiciele) różnych chorób i parazytów. Tak powinno wyglądać prawidłowe postępowanie. My również nie pomagamy sobie na co dzień. Robimy to, kiedy warunki są gorsze; choroba, załamanie, niedostatek. Tak powinno być również ze zwierzyną, kiedy przeżywa okres niedostatku, jest zimno, opady śniegu utrudniają poszukiwanie pokarmu, wtedy możemy pomóc. Poza takimi chwilami one sobie doskonale radzą. Nie mamy na co dzień okazji oglądać dużych kotów w akcji, ale te, co żyją w obrębie miasta i mają w okolicy polany, domy jednorodzinne, pola uprawne itp., powinny odstraszać gryzonie z naszych domostw i pól. Sam nieraz widziałem, jak koty żyjące na takich terenach skrywały się wśród zarośli i czekały na swoją okazję. Widok godny uwagi, niepotrzebne programy tematyczne związane z życiem wielkich kotów, wystarczy wprawne oko. Po co komu byłyby: środki chemiczne wątpliwej skuteczności, deratyzacja i inne działania, gdyby dziko żyjące drapieżniki polowały? Nic tak nie wyzwala pierwotnych instynktów jak głód. W następnej części przedstawię wam formy podróżowania zwierząt, sami się zdziwicie, jak bardzo są podobne do naszych.



Płeć: mężczyzna
Ocena: 0
Liczba komentarzy: 13    
Data dodania: 27.01.2014r.

1     

subtelny demon Użytkownik WPMT 07 02 2014 (18:48:07)

synantropijny (związany z aglomeracjami ludzi)


Pleonazm. Nie ma aglomeracji zwierząt.

Podobnie z wróblami, pierwotnie były to gatunki półpustynne i stepowe. Teraz nierozerwalnie związany z człowiekiem.


Sty., brak konsekwencji. Wróble (l.mn.), związany (l. poj.).

Pewnie nurtuje was pytanie, ale co z tym dokarmianiem, co w tym złego?


Styl!

One spokojnie by sobie poradziły, ale ucząc ich pewnych zachowań, przyzwyczajają się do nich.


Styl. Może: "(...) ale raz nauczone pewnych zachowań, przyzwyczajają się do nich" albo "(...) ale ucząc ich pewnych zachowań, sprawiamy, że przyzwyczajają się do nich". Choć generalnie zdanie to "nie brzmi".

Szczególnie jak proces trwa cały rok - od wiosny do jesieni mają pełno pożywienia, ale my chcemy obcować z naturą i karmimy naszych skrzydlatych przyjaciół.


Styl. Skrzydlatych przyjaciół należałoby przenieść do przodu, bowiem niby wiadomo, o co chodzi ("od wiosny do jesieni jacyś ONI mają mnóstwo pożywienia"), ale niezgrabnie to brzmi.

Czasami może lepiej obserwować niż działać przesadnie.


Styl. Po prostu przesadzać.

Ostatnio mogłem się nacieszyć widokiem jakiegoś małego ptaka operującego dziobem przy owocach jarzębiny. Mówię wam, to o wiele ciekawszy widok, niż stado różnych ptaków rzucających się na podziabany chleb.


Styl. Pierwsze pretensjonalne, drugie niepotrzebnie kolokwialne.

W poprzedniej części wspominałem o drapieżnictwie, w świecie ptaków też to występuje.


Styl. "W poprzedniej części wspominałem o drapieżnictwie, które występuje również w świecie zwierząt". Swoją drogą, to oczywiste, robisz z czytelnika barana.

Większe ptaki zdarza się, że atakują mniejsze.


Styl. "Zdarza się, że większe ptaki atakują mniejsze". Nota bene kolejne "odkrycie".

W poprzedniej części wspominałem o drapieżnictwie, w świecie ptaków też to występuje. Większe ptaki zdarza się, że atakują mniejsze. Koty też chciałyby upolować coś dla siebie.


Ze zdania wynika, że koty należą do świata ptaków. W pewnym sensie owszem, ale zbyt nieprecyzyjnie się wyrażasz, co naraża na skonfundowanie czytającego.

To zadam pytanie, czy dobrze dawać ptakom jedzenie tam, gdzie ich możliwości ucieczki są ograniczone?


Styl. "Koty też chciałyby upolować coś dla siebie, zatem czy dobrze dawać ptakom (...)".

Kto z nas chciałby coś zjeść w spokoju – zakładam, że każdy.


Styl.

Karmnik to oddzielna sprawa, o jego prawidłowej budowie można poczytać na stronach zajmujących się ornitologią, ja chciałbym tylko zauważyć, że ziarno dla dzikich ptaków kosztuje w granicach 3-4zł za kilogram. Wniosek jeden, starczy na o wiele dłużej niż chleb i będzie o niebo pożywniejsze.


Styl. Przydałby się akapit, skoro to "osobna sprawa". A jeśli nawet nie, to po "oddzielnej sprawie" - kropka. I dalej o tak: "O jego prawidłowej budowie można poczytać na stronach zajmujących się ornitologią. Co się zaś tyczy jego uposażenia*, ziarno dla dzikich ptaków kosztuje w granicach 3-4zł za kilogram, starczy więc na o wiele dłużej niż chleb i będzie od niego o niebo pożywniejsze."

*sugestia

Sprawa ma się podobnie w przypadku kotów miejskich i innych zwierząt polujących aktywnie, dokarmianie je rozleniwia.


Styl. Dobrze byłoby rozwinąć ten skrót myślowy. Albo ew. zastąpić przecinek myślnikiem.

My z niego korzystamy od początku naszego istnienia, to dlaczego nie zostawić naturze tego, co jej?


Styl. "Korzystamy z niego od początku (...)". Operowanie zaimkami osobowymi w takim np. angielskim jest konieczne, w Polsce jest przejawem niezdrowej nadgorliwości.

Rozleniwiając naszego osiedlowego Puszka, możemy później spotkać gryzonie w piwnicy....


Styl! Zdanie-potworek. Do kompletnej reedycji.

Tak powinno wyglądać prawidłowe postępowanie. My również nie pomagamy sobie na co dzień.


Styl. Z Twojego zdania wynika, że ludzie są gnojkami, bo pomagają sobie tylko od święta, a przecież z dalszej części można łatwo wywnioskować, iż chciałeś po prostu przekazać, że: "Nie udziela się pomocy temu, kto tej pomocy nie wymaga".

Robimy to, kiedy warunki są gorsze; choroba, załamanie, niedostatek.


Interpunkcja: średnik Ci wpadł, zamiast dwukropka (rozumiem, że wypadek przy pracy, bo generalnie pod kątem interpunkcji praca jest wymuskana).

Tak powinno być również ze zwierzyną, kiedy przeżywa


Styl. "W ten sam sposób powinniśmy postępować ze zwierzyną".

Nie mamy na co dzień okazji oglądać dużych kotów w akcji, ale te, co żyją w obrębie miasta....


Styl. "ale te żyjące w obrębie (...)".


Akapit o chlebie

W ogóle dawanie wszystkim ptakom chleba to nieporozumienie, dlaczego nie kupić ziarna i rzucić im czegoś bardziej odżywczego? Chleb, oczywiście jeśli jest świeży, można dać kaczkom czy gołębiom w ZIMIE. Te zwierzęta doskonale radzą sobie w znajdywaniu pokarmu, ale zapytam was: chcielibyście zrobić sobie kanapkę ze skamieniałego chleba?


Spotkałam się z opinią, że nie należy karmić ptactwa wodnego chlebem, bo to im najzwyczajniej w świecie szkodzi, zakwasza organizm i generalnie im nie służy. Innym razem zaś - że chleb w wodzie szybko się psuje (co właściwie jest logiczne; przytyk do "skamieniałego" chleba dryfującego po zdecydowanie mokrej wodzie w nieznane), więc jeśli łabądek nie skonsumuje skrupulatnie wszystkiego, koleżance kaczce zafunduje niechybne zatrucie czy nawet zgon.

Natomiast co do rozważań, dlaczego tak postępujemy, odpowiedź jest trywialna. Każdy bowiem w dzieciństwie w sytuacji zimowego spaceru nad pobliski akwen zabierał ze sobą pajdę chleba. Bo mama dała. A mama wie i chce najlepiej!

Akapit o kotach

Nie sądzę, szczególnie mając na względzie to, że szczury to wektory (nosiciele) różnych chorób i parazytów.


Pod tym fragmentem powinien bezpośrednio znaleźć się ten:

Po co komu byłyby: środki chemiczne wątpliwej skuteczności, deratyzacja i inne działania, gdyby dziko żyjące drapieżniki polowały? Nic tak nie wyzwala pierwotnych instynktów jak głód.

I jest logicznie. Bo już chciałam się czepiać.

W następnej części przedstawię wam formy podróżowania zwierząt, sami się zdziwicie, jak bardzo są podobne do naszych.


Po "zwierząt" kropka. I może "To zadziwiające, jak (....)"?


Skopałeś ten tekst. Kompletnie go położyłeś. Cała masa źle zastosowanych skrótów myślowych, zbyt wiele zwrotów do czytelnika (nachalne spoufalanie; od tego są blogi!), no i stylizacja. Czyta się topornie i nieprzyjemnie. Albo pisane na siłę, albo ktoś podszywa się pod jazza. Zupełna przepaść pomiędzy pierwszą a drugą częścią, naprawdę nie wiem, co się stało.

Och i tytuł - coś nietrafiony. W ogóle nie nawiązujesz do człowieczeństwa, a chyba tego się oczekuje od tekstu poświęconego rzeczonej tematyce.

Mam nadzieję, że następna część będzie lepsza.

subtelny demon Użytkownik WPMT 07 02 2014 (18:54:49)
Uposażenie - wyposażenie być winno, mój błąd.

subtelny demon Użytkownik WPMT 07 02 2014 (18:57:47)
Zapomniałam wspomnieć o mocno chwiejnej spójności. Tekst ledwo trzyma się kupy. Ale to już koniec kopania. I sorry za objętość.

jazzu Użytkownik WPMT 07 02 2014 (19:25:17)
Widzę, że jednak należało dać to wcześniej matce (polonistce) do sprawdzenia;p Co do aglomeracji, nie wiem czy jest jakieś specjalistyczne określenie np. na mrowiska, termitiery itp., stąd użycie tego słowa:)
W sumie, wyszło popularnie-naukowo luźnym językiem, ale niechlujnie, co zrobić. Wpadka mówiąc krótko. Dzięki za solidny komentarz, ze stylistyką zawsze miałem problem. A jeśli chodzi o tytuł, czyż to zachowanie człowieka nie jest jednym z wyznaczników człowieczeństwa? Zdaję mi się, że tak, a pomoc innym zwierzętom i modyfikowanie ich środowisk, to efekty zachowania się człowieka.
Jeśli chodzi o chleb, wiadomo, że zaczęło się za dzieciaka. Jednak należy ludzi uświadomić, że to nie jest najlepsze rozwiązanie, mało pożywne, gdyż jest to produkt przetworzony i szybko psujący się. Cóż poprawię te elementy w tekście i mam nadzieję, że trzecia część bardziej się spodoba. Przyznam się bez bicia, że ta część wyjdzie równie ciekawie, co tamta, ale wyszła d***.

zingela Użytkownik 28 01 2014 (16:28:00)

Może trochę nie w temacie, ale cały czas zastawiam się, gdzie jest granica między korektą tekstu a ingerowaniem w zamysły autora. Trochę poprawiłam, więcej niż w poprzedniej części. W razie gdybyś miał jakieś zastrzeżenia, daj znać :)

Co do treści - nie bardzo jest dla mnie jasny związek tej części z tytułem. Poza tym czyta się dobrze. Kurczę, nie spodziewałam się, że tak dużo się dowiem z Twojego artykułu, i to niebanalnych rzeczy. Lubię ptaki, więc z umiarkowanym, ale jednak zainteresowaniem zgłębiałam pracę. Z umiarkowanym, bo to tekst zahaczający o styl publicystyczno-naukowy, a mi z tym nie po drodze.

I jeszcze jeden dylemat przywołam: nie lubię oceniać publicystyki. Oceniać w sensie wystawiać jakąś ocenę. Łatwiej to zrobić z wierszem, prozą, bo tu jednak liczy się artyzm. W felietonach rzadko. Tamtą część oceniłam chyba na zachętę (nie zrozum mnie źle - mam na myśli nie to, że na zachętę wystawiłam 5, ale to, że w ogóle jakąś ocenę zostawiłam). Teraz sądzę, że ocena nie jest potrzebna, żebym mogła przeczytać następną część, więc zostawiam tylko dobre słowo - jestem na tak :)

jazzu Użytkownik WPMT 28 01 2014 (18:38:47)
To będziesz musiała moje teksty jakoś akceptować, gdyż to będzie seria felietonów/esejów dotyczących różnych zjawisk w przyrodzie. Poruszę tematy kontrowersyjne i ciekawe, z punktu widzenia laika. Czasami będę stosować język specjalistyczny, ale postaram się go uprościć najbardziej jak się da.
Co się tyczy człowieczeństwa, to czy pomoc słabszym nie jest jego miarą? Pomagajmy, ale z umiarem, bez przesady, bo zwierzęta sobie radzą. Nasze aglomeracje to nowe warunki, jeśli jednym się udało przetrwać, to innym też może się udać. Tylko zmieniamy środowiska pod siebie, przy okazji zmieniając innym gatunkom warunki bytu, to jest efekt uboczny cywilizacji.

zingela Użytkownik 30 01 2014 (10:38:32)
To nie jest tak, że mam problemy z akceptacją takiego tekstu, nie. Jak by nie patrzeć jestem w Publicystyce, więc chcąc nie chcąc muszę czytać takie prace :) Chodzi mi tylko o to, że styl, którym piszesz, nie należy do moich ulubionych - nie że jest zły ;)

jazzu Użytkownik WPMT 30 01 2014 (10:51:55)
Wiem o co chodzi, taka parafraza "będziesz musiała to jakoś przeżyć":) mam nadzieję, że przynajmniej będę pisał ciekawie:)

zingela Użytkownik 30 01 2014 (10:54:36)
Ja też mam taką nadzieję ;p

subtelny demon Użytkownik WPMT 07 02 2014 (18:58:50)
Łatwiej to zrobić z wierszem, prozą, bo tu jednak liczy się artyzm. W felietonach rzadko.


Bzdura.

zingela Użytkownik 07 02 2014 (19:07:07)
Ja mam inne zdanie.

subtelny demon Użytkownik WPMT 07 02 2014 (19:07:50)
Widzę.

zingela Użytkownik 12 01 2016 (20:14:59)
Dziś bym napisała: w felietonach nie zawsze. Miałaś rację, pisząc "bzdura". Dobroci!


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68306 | Użytkownicy: 12452
Online(33): 33 gości i 0 zarejestrowanych: