warto go przeczytać
Pamiętacie lato? Wakacje, błogie nic nierobienie, słońce i nasze uśmiechy. I późniejsze, zgoła inne miny, kiedy trzeba było wrócić do szkolnych, zimniejszych nieco zarówno atmosferą jak i temperaturą, murów. Zewsząd nawiedzały nasz wszelakie „muśki”, jeszcze bardziej natarczywe i mniej odporne na nasze próby wytępienia ich, niż wakacyjne insekty zlatujące się do wieczornego ogniska. Bo „,musi się uczyć”, bo „musi się zdać maturę”, „musi się chodzić do szkoły” etc…
I nareszcie nadeszła pomoc, nasz ratunek, jakby się mogło wydawać. Zima. Mrozem swym zamrażająca wszelakie insekty, które prawem naturalnym powinny oddalić się do swoich zimowych obowiązków. A jednak… Okazało się, jakże zadziwiające to zjawisko, że w szkole trwa wieczne lato! „Muśki” nadal atakują i to ze zdwojoną siłą, bo przecież koniec półrocza, bo przecież do matury już tylko parę chwil.
Myślicie, że łatwiej jest, kiedy zimno i szybko robi się ciemno? Nie ciągnie nas tak bardzo na dwór, więc powiedzmy, że z braku innego zajęcia chociażby, należałoby wziąć tę książkę i się…pouczyć?
Teraz śmieję się szyderczo, kiwając do was głową z wyrazem wyniosłości na twarzy, bo co wy w takim razie wiecie o porach roku w ogóle?
Zaraz po jesiennej depresji, poprzedzonej letnim, przyszło rozleniwienie zimowe. I nasz szanowny uczeń, zmęczony całodziennym bzyczeniem za uchem, przychodzi do domu, wdziewa ciepły sweterek, jeszcze cieplejsze skarpety, bierze do ręki kubek czegoś parującego i ….żeby nie było, że leniwy jest, i się „nicnierobieniem” tylko zajmuje! Co to, to nie! On myśli. O swoich skarpetkach. Swoim kubku. O, łyczek by wziąć należało. O cieple tu i zimnie tam. O świętach, bo przecież już niedługo. O prezentach i gwiazdach z nieba…. I nagle w te myśli znów wdziera się bzyczenie. Ale jakieś takie już łagodniejsze i nie tak bardzo denerwujące. Słucha, słucha… A to on sam sobie bzyczy już przez sen, przez słodką drzemkę zmęczonego ucznia, który przecież ma tyle obowiązków i tyle musi.
Cicho zatem, na paluszkach się skradajmy i obudźmy go dopiero w maju, kiedy już wypoczęty będzie mógł wreszcie „chcieć”, a nie tylko „musieć”. Tylko, co z wiosennym przesileniem?
Ocena: 0
Liczba komentarzy: 1
Data dodania: 14.11.2011r.
Statystyki: Wiersze: 7818 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1586 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46229 | Użytkownicy: 3555
Online(32): 31 gości i 1 zarejestrowanych:
exother