warto go przeczytać
W dzisiejszych czasach, gdy nastała era komputerów i innych olśniewających cudów techniki, człowiek zapomina o tym, co powinno być ważne w jego życiu. Większość społeczeństwa jest chrześcijanami, jednak tak często odchodzą od korzeni swych dziadów i przestają rozumieć sens Wielkiego Postu. Jednym z punktów, które weszły do ogólnej tradycji chrześcijańskiej jest droga krzyżowa.
Została ona sprowadzona przez zakon franciszkanów do Europy, którzy rozpowszechnili ten piękny zwyczaj. To nie jest tylko historia ostatnich chwil Zbawiciela Jezusa Chrystusa, opowiedziana w sposób niezwykle obrazowy, dający do myślenia i przedstawiający w doskonały sposób sens Jego męki. Dla społeczności są to tylko obrazy bądź rzeźby przedstawiające czternaście stacji, które nabierają dla niektórych ludzi wartości dopiero podczas Wielkiego Postu. Dla innych są po prostu tylko ozdobnikami religii i przez to te chwile wspólnej męki z Chrystusem stają się bezpłciowce. Tylko czy na pewno Droga Krzyżowa jest tylko zwyczajem, piękną tradycją? Czy może jednak jest w niej coś, co powinno towarzyszyć nam w codzienności? Właśnie to postaram się udowodnić, analizując to misterium na dzisiejszy realia.
Poszczególne stacje są również metaforami człowieczeństwa. Nie będę opisywał każdej z osobna pod kątem religii, bo może to zrobić każdy. Chcę pokazać coś innego. Okiem człowieka i jego historii.
1. Pan Jezus na śmierć skazany.
Każdy z nas skazany został na śmierć od razu przy poczęciu. Wszystko ograniczone jest naszymi narodzinami i śmiercią i więcej nie zyskamy. Czas został dany każdemu indywidualnie, jednak koniec będzie dla każdego taki sam, lecz tak odmienny. Ludzie umierają na wiele sposobów. Śmierć zagląda
w oczy i dla wielu jest uwolnieniem od rzeczywistości, dla kolejnych czymś nieznanym i tajemniczym. Nikt nie wie jak jest za tą barierą. Wszak to tylko początek.
2. Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona.
Bierzemy krzyż codzienności, który ciąży do końca. Nieraz jest lekki, udźwignąć go łatwo, ale czasami okazuje się za ciężki. Brzemię odpowiedzialności staje się potężnym utrapieniem, odbierającym wszelkie siły. Czy będziemy nieść go z pokorą czy też z podniesioną głową jest tylko i wyłącznie naszą decyzją. Należy pamiętać, że on nigdy nie przepadnie. Zawsze będzie towarzyszył, nawet wtedy gdy chwile radości wypełnią życie umartwiającego się człowieka.
3. Pan Jezus upada po raz pierwszy.
Pierwszy upadek boli najbardziej. Sprawia, że opuszcza nas wszelka nadzieja. Jego siła odciska piętno na życie, daje możliwość dostrzeżenia własnych błędów i skorygowania ich. Błądzenie jest rzeczą ludzką, dlatego trzeba poznać smak porażki, aby zrozumieć słodycz szczęścia i radości. Możliwości, jakie stwarza nam życie jest wiele i warto o tym pamiętać, ponieważ w przeciwnym razie upadek może stać się wręcz taki, że nie da się ponownie podnieść.
4. Pan Jezus spotyka Matkę.
Matka - to ona uczy nas jak żyć, jak docenić jego wartość. Jest pierwszym i najlepszym nauczycielem, którego rady okazują się najwłaściwsze. Uczy kochać, pokazuje swoją miłość każdym swym gestem, każdą uronioną łzą, każdym uśmiechem. Jest skarbem, który stanowi bezcenne źródło poznania świata, ale również staje się po latach drogowskazem i pomnikiem własnych idei. Czasami zabraknie jej osoby i trudno jest ją zastąpić w jakikolwiek sposób. To ona wspiera w chwilach smutków, zwątpienia, ale i wzlotów oraz wspólnego szczęścia.
5. Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi.
W życiu wielu ludzi pojawiają się osoby, które pomagają niekoniecznie z własnej woli. Robią to też nie na pokaz, ale kierują się zdaniem innych ludzi. Zbiórki żywności - choćby ich przykład doskonale ukazuje wartość Cyrenejczyka naszych czasów. Drobny gest staje się częścią czegoś większego, co jest w stanie pomóc rzeszom potrzebujących, ale dla każdego pomoc jest jednostkowa i stanowi ważny aspekt godności zwykłego człowieka. Zwykły uśmiech może w stanie uczynić mały cud, nie mający większego sensu dla reszty społeczeństwa, lecz dający poczucie dobroci ze strony drugiego człowieka.
6. Weronika ociera twarz Pana Jezusa.
Tutaj posłużę się przykładem z życia mojej sąsiadki. Kobieta nie miała żadnych środków do życia, straciła wiarę we wszystko, nawet w siebie. W akcie desperacji wyszła na ulicę. Była jednak zbyt dumna, ażeby poprosić kogoś z ulicy o jałmużnę. Wtedy to zjawiła się staruszka, która zaprosiła ją do siebie. Zdziwiło to moją sąsiadkę, ponieważ chodziła tylko i nic więcej. Starsza pani wyczuła, że osoba, którą zaprosiła jest załamana, że potrzebuje pomocy. Dała jej więc jedzenie oraz pieniądze na zakupy. Sąsiada nie chciała przyjąć tego szczodrobliwego daru, ale tamta nalegała i w końcu się zgodziła. Powiedziała, że nie musi oddawać. Na koniec obdarzyła ją szczerym uśmiechem.
7. Pan Jezus upada po raz drugi.
Drugi upadek jest już innej natury. Uświadamia, że człowiek jest słabą istotą, która tak mało znaczy w świecie reflektorów mediów. Jeszcze trudniej jest się podnieść, ponieważ zawód ma charakter bardziej duchowy i trzeba wtedy poświęcić się rozmyślaniom nad własną wartością i siłą, która tkwi w głębi i należy ją tylko wykrzesać. Jednakże gdy się już podniesie, upadek buduje fundament, który będzie naprawdę silny.
8. Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty.
Pojawiają się postaci, które same potrzebują wparcia. Może są tylko epizodami, ponieważ człowiek jest egoistą przez całe życie niezależnie od tego, jakby chciał to ukryć. Ma w sobie jednak umiejętność współczucia i cechę jaką jest empatia. Bardzo często w takich osobach można odnaleźć siebie, błądzącą istotę, proszącą o słowo pocieszenia. "Każda łza uczy nas jakiejś prawdy". Jest to bardzo ważna myśl, która stwierdza tylko fakt. "Płacz uszlachetnia". Kolejna złota myśl, dająca do myślenia. Poprzez wylane łzy człowiek poznaje swoją godność. Wrażliwość nie jest wcale cechą słabych, ale odważnych, którzy potrafią przyznać się do błędu i go zniwelować. Łzy dają swoiste wyciszenie, są balsamem dla duszy. Trzeba o tym pamiętać.
9. Pan Jezus upada po raz trzeci.
Ból jest coraz silniejszy, wręcz nie do zniesienia. Świat idei, w które się wierzyło nagle pryska, zastępuje go zwykła słabość ludzka i poczucie beznadziei. Nie należy się poddawać, ponieważ Bóg czuwa nad każdym z nas i kocha jednakowo, daje możliwość kierowania własnym życiem oraz szansę uświadomienia sobie, że jest się silnym i niemożliwym do złamania. Śmierć nie jest rozwiązaniem, raczej nawet wszystko komplikuje. Być może trudniej jest się podnieść, ale gdy się to uczyni, nagroda w postaci uśmiechu na twarzy wynagrodzi wszelki smutek.
10. Pan Jezus z szat obnażony.
"Tak często nas życie dotyka i boli...". Ludzie są bardzo mściwi i starają się pogrążyć innych w jeszcze większej rozpaczy. Życie nie jest kolorowe, ale też nie całkiem pozbawione wyrazu. Cios zadany od kogoś obcego boli jeszcze bardziej niż własna porażka, bo tę można zrozumieć. Poznanie ludzkiej świadomości jest szukaniem igły w stogu siana. Po prostu trzeba przebaczyć. Nic innego nie pozostaje. W ten sposób pokażemy swoją siłę i prawdziwego siebie. Przebaczenie jest niezwykle trudne, ale uwieńcza laurem zwycięstwa duszę, spragnioną wieczności i boskości. Jezus przebaczył swoim oprawcom - my też musimy to uczynić.
11. Pan Jezus do krzyża przybity.
Śmierć jest tylko początkiem. Przybija nas swym ciężarem. Takim krzyżem jest choroba i przybicie do łóżka. Wtedy tak w obrazowy sposób widać jak słaby jest człowiek, jak bardzo potrzebuje wsparcia bliskich. Krzyż może boleć, ale może też dać ukojenie. "W krzyżu cierpienie, w krzyżu zbawienie...". Tak naprawdę można byłoby tylko umieścić tu ten paradoks i nic nie pisać. Zbawieniem jest wieczność, dająca nadzieje na lepsze iście boskie jutro.
12. Śmierć Pana Jezusa na krzyżu.
13. Pan Jezus zdjęty z krzyża.
14. Pan Jezus złożony do grobu.
Umrzemy i każda próba zmienienia przyszłości jest bezskuteczna. Prawdą jest, że Bóg zbawi każdego człowieka. Nie wiemy, jak będzie wyglądać Niebo, bo wyobrażenia tego miejsca są bezpodstawne. Ale czy to jest powodem do tego, żeby płakać i użalać nad kruchością życia? Nie, ponieważ jest NADZIEJA, a ona umiera ostatnia.
Droga Krzyżowa nie musi być tylko zwykłym obrzędem. Jest samym życiem, składającym się z wielu ulotnych chwil. Idąc do kościoła i uczestnicząc w tym obrządku możemy nie tylko podumać nad męką Chrystusa, ale również pogrążyć się w kontemplacji nad własnym istnieniem na tym świecie, nieraz dającym nam w kość. "Dopóki jest nadzieja...", dopóty trwajmy przy tym, w co wierzymy, a zrozumiemy siebie. To sprawi, że życie stanie się skarbem, bezcennym w swej wielkości.
Ocena: 5.25
Liczba komentarzy: 9
Data dodania: 27.02.2009r.
Statystyki: Wiersze: 7818 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1586 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46229 | Użytkownicy: 3555
Online(31): 30 gości i 1 zarejestrowanych:
exother