warto go przeczytać
Piękno jest czymś, co towarzyszy nam każdego dnia, od urodzenia aż do śmierci. To coś naturalnego, czego nie da się nabyć, coś unikalnego, co nadaje codziennemu życiu barw i sprawia, że chce się nam krzyczeć z radości.
Każdy z nas, ze względu na zainteresowania, różne rzeczy określa mianem pięknych. Biolog – fikuśną roślinę, artysta malarz – dzieło sztuki, motocyklista – motocykl, a fan futbolu – idealny wręcz strzał na bramkę lub precyzyjne podanie. Myślę jednak, że wszyscy ludzie, czym by się nie zajmowali, na widok czerwonego zachodu słońca czy też górskiej panoramy, wydają z siebie tak zwane "ochy" i "achy" lub tak czy inaczej wyrażają bezbrzeżny zachwyt.
Oczywiście nie każdy człowiek potrafi dostrzec urok codziennych widoków i docenić go. Zależy to przede wszystkim od stopnia wrażliwości na piękno. Ja, na przykład, uważam swój za nieprzyzwoicie wręcz wysoki i nie potrafię zrozumieć ludzi, którzy nie zauważają tych tak częstych przejawów piękna i doskonałości świata (oczywiście w formie nienaruszonej lub niemalże nienaruszonej przez człowieka). Nie pojmuję, jak można przejść obojętnie obok urzekającej panoramy, spowitej mgłą doliny czy jakże wspaniałego zjawiska światłocienia w lesie.
Dla mnie piękno jest czymś, co stale zadziwia. Ja zauważam je wszędzie, myślę, że każda niepozorna gałązka, ostry klif, czy zwinna wiewiórka jest jedyna w swoim rodzaju i wraz ze swoim otoczeniem tworzy wspaniałą mieszaninę.
Przechadzając się po borze chłonę wzrokiem wszystkie jego obfitości, lustruję każdy detal. Zawsze jestem pod wrażeniem pni, które przywodzą mi na myśl najwspanialszą rzeźbę. Wsłuchuję się w melodyjne głosy ptaków, tak dobrze skorelowane z szumem liści. Podziwiam rude kity wiewiórek migające gdzieniegdzie w koronach sosen.
Nad okolonym tatarakiem jeziorem wypatruję dzikich kaczek, przyglądam się gładkiej tafli wody. Oglądam spektakl, który odgrywa tutaj natura – źdźbła trawy falujące na wietrze, rozmaite gatunki ptaków pikujące ku powierzchni zbiornika w celu złowienia ryb, leniwy ruch obłoków po jasnym niebie.
Gdy udaję się nad rzekę, odszukuję duży, stabilny głaz, siadam na nim i zanurzam stopy w wodzie. Nurt rzeki delikatnie łaskocze mi stopy. Jestem w swoim świecie. Nie ma żadnych granic. Przypatruję się ławicom kolorowych ryb, fascynuje mnie ruch gałęzi. Wstrzymuję oddech widząc, jak woda spada kaskadami z niewielkiej tamy.
W każdym zjawisku występującym w otaczającym mnie świecie staram się widzieć piękno, co nie sprawia mi trudu, bo jest ono wszechobecne. Nawet widoki, które znam od dawna, nie powszednieją w moich oczach. Ale, mimo wszystko, od lat marzę sobie o zupełnie przypadkowym odkryciu miejsca bardziej pięknego niż wszystkie inne, do którego nikt przede mną nie dotarł i nigdy nie dotrze. Chciałabym mieć taką swoją przystań, oazę, ostoję, do której zawsze mogłabym się udać, moje i tylko moje miejsce. Kiedyś wyobraziłam sobie, jak mogłoby ono wyglądać i, choć ten opis jest może trochę zbyt wyidealizowany, do tego stopnia, że aż nieprawdopodobny, to oczy wyobraźni nie znają granic, więc wciąż je sobie wyobrażam. A oto jego opis:
Z odkrytego przez nią niewielkiego pagórka rozpościerał się zapierający dech w piersiach widok na morze. Adriatyk zachwycał lazurową barwą tafli, nakrapianej gdzieniegdzie odrobiną chryzolitu. Tu i ówdzie można było dostrzec bladoniebieskie refleksy. Piaski śródziemnomorskiej plaży lśniły w pełnym słońcu niczym złoto. Na horyzoncie majaczyły zgrabne sylwetki żaglówek oraz ich śnieżnobiałych żagli falujących na wietrze.
Przeszła przez gęsty las miarowo kołyszących się w rytm wiatru trzcin i dotarła na opuszczoną przez ludzi plażę, na którą nie dotarł przed nią jeszcze nikt. Usiana była ona głazami w jasnych i ciemnych odcieniach grafitu o różnorodnych, fantazyjnych niekiedy kształtach. Na niektórych wygrzewały się w promieniach popołudniowego słońca jaszczurki, po błękitnym, bezchmurnym nieboskłonie szybowały mewy. Wśród pobliskich, wielokolorowych kwiatów buszowały kaskady kolibrów.
Moim zdaniem, czy ktoś ma artystyczną duszę czy nie, bez względu na to, czym się trudni i jak bardzo jest wrażliwy, powinien w codziennym życiu odnajdywać piękno, ponieważ prowadzi ono tylko do dobrego. Odsłania jaśniejsze strony egzystencji, która wydaje nam się szara. Nie pozwala się nudzić i jest inspiracją. Potrafi natchnąć do działania, odblokować umysł. Jest czymś ponadczasowym. Heraklit z Efezu powiedział: "Ukryte piękno jest lepsze od jawnego". Trzymajmy się tej dewizy i dostrzegajmy piękno, a życie nigdy nam nie spowszednieje.
Ocena: 4.667
Liczba komentarzy: 4
Data dodania: 19.02.2009r.
Statystyki: Wiersze: 7818 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1586 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46229 | Użytkownicy: 3555
Online(31): 30 gości i 1 zarejestrowanych:
exother