warto go przeczytać
Pseudonim: Anonymous
Teoria lepsza niż test IQ
Istnieje teoria, według której inteligentni ludzie obgadują ideologie, przeciętni - fakty, a głupi - inne osoby. Jeśli chodzi o mnie, potrafię kierować złe słowa przeciwko każdemu z tych tematów. Nic więc dziwnego, iż niektórzy ludzie uważają mnie za niezwykle bystrą, dojrzałą dziewczynę, a inni za kogoś całkowicie niemądrego. Zdarzają się również głosy, według których nie jestem nikim szczególnym - w związku z tym nie osiągnę wielkiego sukcesu. Żeby udowodnić, iż każda ze stron ma odrobinę racji, napiszę o kilku sprawach, które bardzo mnie irytują. Aby obgadać ideologie, opiszę fakty związane z ich wyznawcami.
Eutanazja, kara śmierci, aborcja
Odkąd pamiętam, denerwował mnie pogląd, według którego śmierć może rozwiązać jakikolwiek problem. Już jako sześcioletnia dziewczynka czułam niesmak, gdy dowiedziałam się o eutanazji mojego ukochanego psa. Oczywiście, rodzina próbowała mi wmówić, że zrobiła to dla dobra nieszczęsnego zwierzaka, ale ja nie podzielałam jej zdania. Nie mogłam zrozumieć, jak śmierć może przerwać czyjekolwiek cierpienie - przecież martwa istota nie czuje żadnej ulgi! Do tego dochodził fakt skrajnego okrucieństwa, targnięcia się na czyjeś życie... To prawda, zwierzęta nie posiadają własnego zdania na temat eutanazji, ale takie praktyki stosuje się również wobec ludzi. Jak można życzyć komuś śmierci, nawet, jeśli on sam o nią prosi? Czy porządny człowiek mógłby chcieć, aby ktoś inny umarł? Te same pytania zadaję sobie, słysząc o karze śmierci. Uważam, iż wyrok dla mordercy powinien być nie kończącą się pokutą, umartwieniem... Tymczasem kara śmierci to kara na krótką chwilę. Wyobraźmy sobie taką sytuację: Iksiński zabił jednego człowieka i trafił do więzienia na dwadzieścia pięć lat, natomiast Igrekowicz zabił dwie osoby i został skazany na dziesięć MINUT w komorze gazowej. I gdzie tu jest sprawiedliwość?! Dorzućmy do tego fakt, iż kara śmierci uniemożliwia zbrodniarzom nawrócenie (bo tak się składa, że przemiany duchowe zachodzą nieraz bardzo powoli). Oczywiście, zwolennicy k. ś. twierdzą, że mordercy dobrze wiedzieli, jakie konsekwencje im grożą. Ale w przypadku nienarodzonych dzieci jest zupełnie inaczej. Przecież one nie popełniły żadnego grzechu, są absolutnie czyste i niewinne! Dlaczego niektóre matki decydują się je zabić?! Nie ma takiego dziecka, które odpowiadałoby za to, że znalazło się w czyimś brzuchu (nawet, jeśli ojciec był gwałcicielem). Poszukując informacji na temat aborcji, trafiłam na kilka stron internetowych, prowadzonych przez feministki. Ale to temat na następny akapit.
Feminizm
To słowo wywołuje we mnie takie odczucia, jak wyraz "Voldemort" w społeczeństwie z "Harry'ego Pottera". Kojarzy mi się z zadziornymi babami, które wyrzucają na wierzch własną seksualność i dyskryminują facetów, twierdząc, że jest odwrotnie. Nie podoba mi się, że wyznawczynie tej ideologii chcą, aby kobieta mogła się swobodnie puszczać (po zastosowaniu tabletek antykoncepcyjnych), a jednocześnie walczą z pornografią. Bo niby przedstawia ona płeć piękną jako bezmózgie obiekty seksualne. Przepraszam bardzo, przecież to głoszenie dwóch skrajnie różnych poglądów! George Orwell (skądinąd mężczyzna) nazwałby to "dwójmyśleniem". Jeśli jesteśmy już przy temacie facetów - na niektórych stronach feministycznych można znaleźć złośliwe teksty, które sprowadzają ich do rangi podludzi (To nie żart! Według jednego z artykułów, kobiety są "nadistotami", a mężczyźni "podistotami"!). Płeć silna jest w nich obrażana, wyśmiewana, odzierana z wszelkiej godności. Widziałam również kilka rysunków, narysowanych rękami feministek. Obrazki te są tak ohydne i straszne, że lepiej w ogóle ich nie opisywać. Muszę przyznać, że nie wiem, o co walczą kobiety, nazywające siebie feministkami. W całym moim życiu (a żyję od 19 lutego 1991 roku) zetknęłam się jedynie z dyskryminacją mężczyzn. To właśnie im nie wolno okazywać słabości/strachu, nosić sukienek, malować się (wystarczy pomyśleć o kpinach z wokalisty Tokio Hotel!), płakać w miejscach publicznych. Jeśli kobieta wykonuje męski zawód (np. jest kaskaderem), zyskuje miano bohaterki. Ale facet, zajmujący się kobiecymi sprawami (np. przedszkolanek), spotyka się z niezrozumieniem obserwatorów. Kolejna sprawa: kiedy małżeństwa się rozwodzą, prawo do opieki nad dziećmi otrzymują prawie wyłącznie matki. Przecież to jawna niesprawiedliwość! Najdziwaczniejsze jest to, że feministki uważają się za niezwykle silne i waleczne, ale służby wojskowej unikają jak ognia. Ech, zapuściłam się daleko, krytykując ich światopogląd. Jednak... nie będę ukrywać: jeszcze nigdy nie widziałam, by kobieta była kierowcą autobusu. Czyżby to była prawdziwa dyskryminacja?!
Popieranie zabijania i feminizm to tylko szpic góry lodowej, którą można by nazwać "Czerwoną płachtą na N. J. Nowak". Istnieje jeszcze wiele rzeczy, nadwyrężających mój układ nerwowy - rozhukana młodzież, wulgarno-seksualne żarty, poniżanie Mandaryny i ojca Rydzyka, strajki lekarzy, przypisywanie wszystkiego masonerii... Mam nadzieję, iż zwróciłam Państwa uwagę na dwa niebezpieczne zjawiska, które w pewnym momencie zaczynają się przenikać. Na koniec napiszę bardzo prosto. Żywym życie, śmierć śmierci. Bogu co Boskie, diabłu co diabelskie, kobiecie co kobiece, mężczyźnie co męskie. Jeśli każdy człowiek będzie wiedział, gdzie jest jego miejsce, unikniemy zbędnego chaosu i nieporozumień. Wówczas świat stanie się piękniejszy.
Ocena: 5.667
Liczba komentarzy: 3
Data dodania: 16.10.2008r.
Statystyki: Wiersze: 7818 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1586 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46229 | Użytkownicy: 3555
Online(30): 29 gości i 1 zarejestrowanych:
exother