warto go przeczytać
Pseudonim: Anonymous
Autorytet. Przewodnik duchowy. Wzór do naśladowania. Kto to właściwie jest i kto może nim zostać? Na pewno nie każdy. Ale faktem jest, że w dzisiejszych czasach coraz trudniej znaleźć osobę, na której można by się wzorować. Szczególnie młodzieży...
Nie ma przyjaźni bez zaufania, nie ma zaufania bez przyjaźni. Między prawie wszystkimi uczuciami zachodzą takie relacje. Trzeba długo szukać aby znaleźć w swoim otoczeniu kogoś, komu można byłoby zaufać, a jeszcze dłużej kogoś, na kim można by się wzorować. Dzisiejsi młodzi ludzie zapytani o to, kto jest ich autorytetem, odpowiedzą: Jan Paweł II, Jerzy Owsiak, itd., itp., a niekoniecznie jest to prawdą. Media kreują pewne osoby, które są uważane za wielkie, na takie, aby uważać je za idealne. I właśnie ci ludzie stają się pierwsi w kolejce na autorytet dla młodzieży. Panuje na nich moda. I ze świecą szukać trzeba nastolatka, który zastanawiałby się, kto tak naprawdę jest jego autorytetem, a nie kto powinien nim być. Tylko czemu w większości przypadków wzorami są ludzie znani jedynie z gazet czy telewizji, a nie ci z najbliższego otoczenia?
Odpowiedź jest bardzo prosta – bo czasy się zmieniają. A dokładniej: zmienia się mentalność młodzieży. Nasze pokolenie jest bardziej zbuntowane. Różnimy się od nastolatków z lat czterdziestych czy pięćdziesiątych, takich jak na przykład bohaterowie „Kamieni na szaniec” Aleksandra Kamińskiego. Alek, Rudy i Zośka – trzej chłopcy żądni wiedzy, inteligentni, honorowi, odważni, patrioci – wielu rzeczy można by im pozazdrościć. Ale my podświadomie zazdrościmy im tylko tego, że nie zawsze mamy wokół nas ludzi, którzy by w nas takie cechy ukształtowali. Oprócz rodziców mieli oni wyjątkowego nauczyciela, przyjaciela i przewodnika duchowego w jednym – Zeusa. Był to człowiek, jakich dzisiaj niewiele. Posiadał dar dogadywania się z młodzieżą, gromadzenia jej wokół siebie. Tylko czemu w dzisiejszych czasach u niewielu ludzi taki dar się ujawnia? Młodzież nad tym ubolewa. Chcielibyśmy, aby ktoś nas zrozumiał. Tyle, że rzadko znajdzie się ktoś, kto chociaż spróbuje. Dorośli nas nie rozumieją, więc się przed nimi zamykamy. My się przed nimi zamykamy, więc oni nas nie chcą i nie mogą zrozumieć. Koło się zamyka i teoretycznie nie ma z tej sytuacji wyjścia. A przecież wystarczyłaby odrobina chęci i dobrej woli, a przede wszystkim wiary w powodzenie, aby znowu zaistniały takie relacje między młodzieżą a dorosłymi, jakie były powszechne pięćdziesiąt czy sześćdziesiąt lat temu.
Jaki powinien być dzisiejszy Zeus? Gdyby zapytać o to nas, młodych, to prawdopodobnie powstałoby wyobrażenie istoty idealnej w każdym calu. Żaden człowiek nie sprostałby tym wymaganiom. Nemo sine vitiis est (łac. Nikt nie jest bez wad). Ale tak naprawdę chodzi o to, aby zostać przez młodzież zaakceptowanym. Nie trzeba w tym celu na siłę robić z siebie nastolatka i luzaka.
"Nemo potest personam diu ferre" (łac. "Nikt nie potrafi długo chodzić w masce").
Nie ma przepisu na autorytet idealny, trzeba po prostu być sobą i otworzyć się na drugiego człowieka.
Może już czas, aby nasze pokolenie okazało się mądrzejsze? Pozwólmy dorosłym nas zrozumieć i nie budujmy wokół siebie muru odgradzającego nas od ludzi z innych czasów. Bo wbrew pozorom każdy był kiedyś dzieckiem, czy było to „wieki” temu, czy też nie. Ale wszyscy mieli kiedyś takie marzenia jak i my, dlatego z odrobiną chęci i woli współpracy dogadamy się – słowo! Dla chcącego nie ma nic trudnego. A choćby zabrakło sił, sama chęć jest godna pochwały.
Nie wiem, czy zgadza się to z odczuciami innych, ale myślę, że jest to prawda.
Ocena: 4
Liczba komentarzy: 2
Data dodania: 16.11.2008r.
Statystyki: Wiersze: 7818 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1586 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46229 | Użytkownicy: 3555
Online(31): 30 gości i 1 zarejestrowanych:
exother