warto go przeczytać
Autor książki: Michael Grant
Rodzaj: przygodowa
Język: polski
Stron: 527
Wydawca: Jaguar
Obecnie trudno jest dostać książkę, która będzie potrafiła zaciekawić, jednocześnie ucząc i sprawiając, że czytelnik poczuje świat stworzony przez autora. Kraina w której nie wszystko jest proste, w której nie ma łatwych i szybkich rozwiązań. Wydaje się ona czytelnikowi bliska, bardzo realna. Michael Grant w swojej powieści pt. Gone. Zniknęli. Faza Pierwsza. Niepokój miał naprawdę wiele do zaoferowania.
Kiedy tylko przeczytałem tytuł, nastawiłem się sceptycznie do całego utworu. Sądziłem, że będzie to powielanie tego, co już było, tylko teraz w wersji książkowej, dostępnej dla równie szerokiej linii odbiorców, co Lost. czy Heroes, które biją rekordy popularności. Nie byłem do końca przekonany, czy chcę mieć powtórkę z rozrywki, ale zabrałem się za czytanie. Cieszy mnie to, że się myliłem.
Gone opisuje historie nastolatków, którzy w jednej chwili pozostają na świecie sami, bez dorosłych, bez dostępu do Internetu, telewizji i telefonów komórkowych. Nagle otoczenie, w którym żyli, staje się inne, niebezpieczne… bez pomocy z zewnątrz muszą sobie poradzić z nową, trudną sytuacją, którą komplikują moce niektórych z dzieciaków. Te nadnaturalne zdolności czynią wybranych mutantami, którzy nie potrafią okiełznać swojego daru, którzy używają go w chwilach największego strachu, największych lęków i obaw.
Wszystko musi być tworzone na nowo, ETAP staje się nie tylko miejscem, w którym trzeba żyć. ETAP staje się misją, misją, w której liczy się walka o przetrwanie, ograniczona czasem. Bo każdy wraz z ukończeniem 15 lat… znika.
Bohaterowie walczą ze światem, ulegającemu przyspieszonej mutacji, w którym żyją gadające kojoty, latające grzechotniki. Zagrożeniem są także uczniowie, chcący objąć absolutną władzę nad ETAP-em.
Nagle nastoletni mieszkańcy Perdido Beach muszą w krótkim czasie przejąć obowiązki dorosłych, by ogarnąć zaistniały chaos, którego sprawcą jest ktoś, kogo nikt o to nie podejrzewał… prawie nikt.
Od samego początku czytelnikowi towarzyszy Sam. Także i on zostaje zaskoczony nagłym zniknięciem dorosłych mieszkańców. Będzie musiał podjąć ważne dla wszystkich decyzje, stanie się nadzieją, która nie powinna nikogo zawieźć… Chłopcowi towarzyszą Astrid, Edilio, Quinn. I w Gone odnajdujemy czarne charaktery, których inteligencja i spryt będą nie lada problemem dla przyjaciół Sama.
Przed jakimi decyzjami los postawi bohaterów? Kto okaże się wrogiem, a kto przyjacielem? Kim jest Ciemność? Kim dla Sama będzie Caine – chłopak posługujący się telekinezą?
Michael Grant daje czytelnikowi kawał dobrej literatury, trzymającej w napięciu do ostatniej strony, która jest również barwną opowieścią o dojrzewaniu, z wplecionymi elementami fantastycznymi, przygodowymi, w której czasem powieje grozą, jak i znajdzie się chwila na zakochanie. Nie można się nudzić, czytając Gone. Odbiór treści ułatwia bardzo przystępny język, lekki i współczesny, przez co nie męczy mało wymagającego czytelnika, ale i budowa, która między naturalnymi dialogami odsłania przed nami napisane w bardzo zgrabny sposób opisy przeżyć bohaterów, przyrody i akcji. Choćby się chciało, nie można zmęczyć się tą książką.
Akcja może i jest prowadzona w dość schematyczny sposób, ale to, jak została ujęta, pozwala na zatopienie się bez pamięci w interesującej historii ludzi, znajdujących się w ETAP-ie.
Podobała mi się naturalność zdarzeń, jakie zaprezentował autor książki. Sam i inni stawali przed wyborami, w których trudno było rozgraniczyć co jest dobre, a co złe. Naturalność przejawiała się w zachowaniu większości bohaterów, można było jej niemal doświadczyć na każdej stronnicy książki.
Portrety psychologiczne Sama, Astrid, Caine’a jak i wielu innych pokazują dobitnie, że autor doskonale wiedział, jakie zachowania można zaobserwować u konkretnych osób. Dzięki temu wyłania się złożoność postaci, ich prawdziwość i realność. Każdy może utożsamić się z którymś z nich, choć czasem prawda możne okazać się bolesna.
Jedynym realnym minusem książki jest to, że została stworzona na dość komercyjnych motywach, przez co niektóre sytuacje były do przewidzenia, co mogło wprowadzić czytającego w lekką irytację.
Zaś innym aspektem jest to, iż udało się Michaelowi Grantowi stworzyć z tego, co już było, coś, co czyta się lekko i przyjemnie.
Gone niekoniecznie skierowane jest tylko dla nastolatków, którzy mogą się nauczyć wiele o samych sobie. Całość można czytać na wiele sposobów, w zależności od tego, czego dany czytelnik w danej chwili potrzebuje.
Stwierdzam, że opowieść autorstwa Michaela Granta wciągnie niejedną osobę w alternatywny świat, w którym darwinowska walka o byt nabiera zupełnie innego znaczenia. Szczerze polecam tę pozycję książkową, ponieważ spełnia wszystkie warunki, jakie powinna posiadać dobra powieść.
Zalety:
- lekki, przystępny język
- wciągająca akcja
- interesujące portrety psychologiczne bohaterów
- pozostawia wiele nieodmówień
Wady:
- operowanie komercjalnymi motywami
- miejscami przewidywalna akcja
Ocena: 4
Liczba komentarzy: 1
Data dodania: 31.08.2009r.
Statystyki: Wiersze: 5051 | Artykuły: 233 | Recenzje: 119 | Proza: 773 | Wywiady: 48 | Komentarze: 27923 | Użytkownicy: 2427
Online(6): 6 gości i 0 zarejestrowanych: