warto go przeczytać
Dwa dni potem przyszłam z nie lada kłopotem. Na polskim czytaliśmy pewien wiersz, a ja wciąż miałam dwie wersje interpretacji. Która była lepsza - nie wiedziałam! Jedynym ratunkiem była pani Wiesia. Kiedyś wspomniała, że - zanim urodziła dzieci - pracowała w redakcji małej gazetki. Była więc idealnie obeznana z humanistyką.
Szłam sobie przez pierwsze oznaki wiosny, czyli kompletne bajoro pozostałości po zimie. Na gałęziach siedziały coraz to nowsze ptaki wijące gniazda. W powietrzu unosił się delikatny zapach mieszanki kwiatów. Sama nie wiedziałam, jak to możliwe, skoro mieszkam w mieście. Może dlatego, że to mała dzielnica...
Chwilę później stałam przed drzwiami mieszkania pani Wiesi.
- Juleczka! - powitała mnie z radością.
- Dzień dobry... - uśmiechnęłam się, wchodząc do mieszkania. - Ale miałam dzień! Masa nauki...
- 0 tak, rozumiem cię. I pewnie wymówki rodziców za każdą złą ocenę? Miałam to samo, choć w nie tak dużym stopniu jak moje dzieciaki.
- Ja to mam na okrągło - jęknęłam.
- Ale nie załamuj się. Przyjdzie czas, że zajmiesz się tym, co naprawdę kochasz. Wystarczy teraz starać się i walczyć o naukę. Warto, kochana.
- Więc będę. Na polskim czytaliśmy wiersz Szymborskiej - zaczęłam, gdy tylko usiadłam za stołem.
- Ach, Szymborska! O tak, doskonały wybór! Ona pisze tak prosto i przyjemnie, a jednocześnie pouczająco - stwierdziła natychmiast pani Wiesia z blaskiem w oczach.
- To jest wiersz "Niektórzy lubią poezję" - powiedziałam i wręczyłam jej kopię ksero, na podstawie której musiałam napisać interpretację.
- Kiedyś to czytałam, pamiętam. Jesteś humanistką, Julciu. Dlaczego przychodzisz z tym do mnie?
- Bo pani jest niekonwencjonalna.
- Ja? Gdzie?
- Wszędzie - uśmiechnęłam się. - Pani wiele przeżyła, potrafi mówić tak filozoficznie i z sensem, więc pomyślałam...
- ... że poprosisz taką staruchę jak ja o pomoc, co nie? - zaśmiała się pani Wiesia. - No, skoro nalegasz. Jak rozumiesz ten wiersz?
- No... tak... tak dosłownie, ale wiem, że coś się tu kryje. Ona obserwuje i wie, że gdyby nie czytanie poezji w szkole i przez poetów, to dwie osoby na tysiąc interesowałyby się poezją.
- Tak. Zwróć uwagę na ostatni wers.
"Tylko co to takiego poezja. Niejedna chwiejna odpowiedź na to pytanie już padła.
A ja nie wiem i nie wiem i trzymam się tego. Jak zbawiennej poręczy".
- Tak, to też prawda. Ale skoro pisze, to jak może nie wiedzieć...
- Ach, Juleczko... W tym momencie wykazujesz nieskupienie. Kiedyś czytałam z nią wywiad czy coś takiego... W każdym razie ona przyznaje się, że nie jest ekspertem, że pisze, bo to kocha, lecz jeśli chodzi o szczegóły to nie jest zbyt dobra. Ona wykazuje przez ten wiersz, że poezja to rzecz tajemnicza. Poezję lubi mało osób. Daje też niezwykle mądre porównania. Tu nie ma co dużo interpretować, Juleczko. To wiersz bardzo dobry, pełen ciekawych porównań, obserwacji świata i wspaniałej wnikliwości poetki w dusze ludzkie. A tak na marginesie, powiem ci, że uwielbiam Szymborską.
- W sumie ja też. Co prawda, czytałam tylko parę wierszy z "Antologii Poezji Polskiej", ale...
- Zaczyna się małymi krokami. Potem są rozkroki i poznajesz swoje małe ja. A który ci się podobał z tych znanych tobie?
- "W zatrzęsieniu". Wtedy zrozumiałam, że mam wiele szczęścia w życiu. Mogłam być kimś innym, gorszym, ale jestem sobą. I do tego to wyrażenie...
- Poczekaj, mam gdzieś jej tomiki.
Po chwili pani Wiesia wygrzebała z regału jakiś tomik i z czcią znalazła odpowiedni wiersz.
- Powiedz, co chcesz wyrazić. - stwierdziła, podając mi tomik.
Przebiegłam wzrokiem tekst i znalazłam odpowiedni cytat.
- "Ja też nie wybierałam,
ale nie narzekam.
Mogłam być kimś
o wiele mniej osobnym.
Kimś z ławicy, mrowiska, brzęczącego roju,
szarpaną wiatrem cząstką krajobrazu".
- A wiesz... Mi bardziej podoba się początek i koniec. Jakoś tak się złożyło. Posłuchaj - szepnęła pani Wiesia, uroczyście stanęła na środku i zaczęła deklamować:
"Jestem kim jestem.
Niepojęty przypadek
jak każdy przypadek.
Mogłam być sobą - ale bez zdziwienia,
a to by oznaczało,
że kimś całkiem innym".
- O tak, to jest po prostu piękne.
- Oczywiście, jest też wielu innych, dobrych poetów... Z współczesnych to na pewno Jastrun, Miłosz, Gałczyński... A z tych minionych to musi być Mickiewicz, Słowacki i Asnyk.
- Ma pani więcej tomików?
- Oczywiście, że tak. Ja jestem zapaloną fanką literatury i poezji. Nie znasz mnie, Julciu, oj, nie znasz! - zaśmiała się pani Wiesia.
Dwie godziny później wychodziłam wyładowana tomikami.
Ocena: 4
Liczba komentarzy: 3
Data dodania: 07.03.2010r.
Statystyki: Wiersze: 5085 | Artykuły: 233 | Recenzje: 119 | Proza: 774 | Wywiady: 48 | Komentarze: 28116 | Użytkownicy: 2435
Online(10): 9 gości i 1 zarejestrowanych:
amymone