Zaloguj się lub zarejestruj

aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika

Nie pamietasz hasła?

Nie masz konta? Zarejestruj się!

rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: Dawied
Imię: Dawid
Skąd: 5237660
O sobie: "Matko! czy są gdzieś jeszcze te ciche godziny Snów o sławie, zwycięstwie, życiu-bezklęsce, marzone i zaklęte: z Bogiem, sławą, synem. Matko! czy są gdzieś jeszcze te jasne godziny? Godziny...zgonów, życia podeptane butem, rozbite na minuty i sekundy bólu, w ostrza broni i walki potrzebą przekute..." K.K. Baczyński "Do matki" Przepraszam z góry za ortografię. A poza tym kwiatek jest kwiatkiem naważniejszym i jest wspaniały, że daje sobie czasami się sprzeciwić i pokłócić (i tak
Napisanych prac:
- wiersze: 86
- recenzje: 3
- wywiady: 3
- proza: 60

Średnia ocen: 5.1
Użytkownik uzyskał: 505 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Uwierzcie cz.1" 22.03.2009
"Uwierzcie cz.5" 25.04.2009
"Uwierzcie cz.6" 02.05.2009
"Uwierzcie cz.9" 18.05.2009
"Wieczne miasto odc.2" 20.07.2009

Inne prace tego autora:
"Wieczne miasto - Prolog" 11.06.2009
"Uwierzcie cz.2" 09.04.2009
"Kłamca cz. 6" 04.01.2010
"Kłamca cz.2" 01.10.2009
"Wieczne miasto odc.3" 11.08.2009

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Dwudziesty ósmy rozdział..." - Ironiczna - 5
"Aniołek cz.V" - anyway - 4
"Aniołek cz.IV" - anyway - 4

Najnowsza proza (wszystkie):
"Dwudziesty ósmy rozdział..." - Ironiczna
"Aniołek cz.V" - anyway
"Aniołek cz.IV" - anyway
"Aniołek cz.III" - anyway
"Zdążyć przed szeptem..." - amymone
"Aniołek cz.II" - anyway
"Niby-komedia" - Tomaszsz
"Szukając ducha rocka - XIII" - insomniaof
"Troglodyta" - Ironiczna
"Aniołek cz.I" - anyway

40 mln dobrych uczynków cz. 2

Odkąd na ziemi pojawiła się moda na przestępczość zorganizowaną, stróże stanęli przed olbrzymim dylematem – jak pomagać przestępcom. Niby odpowiedź oczywista, że to źli ludzie i niech do piekła idą, a cała rzecz w tym, żeby tylko jakimś cywilom niezamieszanym w boży plan zbawienia, nic przez przypadek się nie stało. Z drugiej strony, nie raz słyszałam o stróżach, którzy naginali przepisy i kule nosili. Niezłe jatki z tego wynikały i nawet całe rodowe konflikty w niebie. Cała wina prawa, które jest do dupy. Z jednej strony nie służyć złu, a z drugiej pomóc w duchowej odmianie, ale jak to zrobić, nie pomagając zabić kilku gości, którzy nie mają skrupułów. Debata nad tym trwała już jakiegoś czas i sama się wahałam, czy w takiej sytuacji nie pomóc Arturowi zdobyć kasy w sposób nie do końca legalny. Jakoś może bym się obroniła - z moją urodą...
I nagle mnie olśniło. Mafia. Okradniemy mafię. A właściwie to klient musiał to zrobić. Zadowolona ze swego genialnego pomysłu, z drinkiem w ręce, prawie unosiłam się nad ziemią, ale widząc jego skrzywioną twarz, pomyślałam, że lepiej nie powiem mu od razu o tym pomyśle. Wiadomo, bogaty mięczak od razu się przestraszy. I znów wymysł Edisona rozjaśnił mój umysł i doszłam do genialnego wniosku. To nie po chrześcijańsku tak straszyć biedaka, więc może w ogóle mu nie wspomnę, że będzie musiał rąbnąć mafię na 18 baniek.
Chłopak nie wyglądał za dobrze, więc choć nie lubię tego, spróbowałam go pocieszyć.
- Nie martw się tak, wszystko się ułoży, zobaczysz.
- To nie to – spojrzał mi prosto w oczy, a takie zuchwalstwo nie bardzo mi się spodobało – nie dobrze mi – i poderwał się do kibla.
Złapałam się za głowę i poszłam za nim. Starałam się nie słyszeć dźwięków jakie wydawał i nie tracąc czasu, wprowadzić go w plan:
- Jak skończysz, zwolnisz hotel. Zaraz przyniosę jakąś mysz i może uda urwać się trochę kasy z rachunku.
- Ehm – jęknął tylko.
- Oddamy co się da i sprzedamy twoje zabawki. Koniec z jachtem, porsche i najnowszym lenovo.
- Ale będę mógł zostawić gitarę? - szepnął ledwo żywy.
- Jasne, że nie – uśmiechnęłam się, niech wie, że z aniołami nie ma lekko.
Ciekawe skąd w waszych głowach wziął się obraz grzecznych, naiwnych, troskliwych aniołków ze skrzydełkami, w białej szacie i aureolą nad głową. Wiem, że spece od reklamy działają, ale nie ma się co oszukiwać. Kiepsko im to idzie w ostatnich latach. Tak to jest jak na odpowiedzialne stanowisko wprowadza się konserwatystę. Osobiście rozwiązałabym cały ten kościół i wysłała kilku świętych, aby poopowiadali trochę, o tym całym syfie tam na górze. Nie wiem czemu Bóg tak upiera się przy tej całej wierze. Pewnie dlatego On jest szefem, a ja tylko szarym robotnikiem.
Nie ma sensu czekać na klienta. Zapowiadało się, że w łazience zejdzie mu jeszcze dobrą godzinę. Ciekawe jaką mieszankę sobie zaserwował. Niewdzięczne to zadanie, ale musiałam znaleźć jakąś szpetną mysz, a najlepiej szczura. Aniołowi mają różne sposoby, ale najbardziej mimo wszystko lubimy szybować. Jasne, mogłabym pomyśleć sobie miejsce i tam się znaleźć, ale nurkować w strugach powietrza jest bezcenne. Niestety, na każdy przelot trzeba mieć zezwolenie. Wiadomo, to już ponad 6 mld samych stróżów w przestrzeni. Wystarczy, że uwierzyłam i byłam w stanie błyskawicznie otworzyć szufladę w czasoprzestrzeni, znalazłam w niej odpowiedni formularz, wyrwałam pióro ze skrzydła i śliną złożyłam podpis. Trzasnęłam z całą mocą. Strasznie lubię, jak pod wpływem tej siły, cała przestrzeń zaczyna falować i... łaskotać. Aniołowi mają tak nie wiele przyjemności i rozrywek. Pieprzona biurokracja nawet do nieba się wdarła. Na wszystko trzeba mieć kwit. W młodości na takie zezwolenie czekałam kilka sekund, teraz boskie prawo i ciągłe przerwy dla sekretarek wydłużyły oczekiwanie do sześćdziesięciu siedmiu sekund. W końcu wprost z sufitu sfrunął na moje ręce zielony kryształ, a gdy tylko dotknął mojej skóry rozpadł się w pył. Wiem, że szybciej byłoby przez neta, ale to taka tradycja nasza. Nie patrzcie z byka na mnie – wcale jej nie lubię.
Rozpędziłam się, przeniknęłam przez szybę i tylko wprawne oko mogło mnie dostrzec. Nie było to konieczne, ale lubiłam prowokować. Zawsze to później w niebie głośno się robi, że niby wpadliśmy i za chwilę cały świat zda sobie sprawę z naszej interwencji. Gdyby nie sprzeczność pewnych naszych działań z konstytucją, najzwyklej w świecie bym to olała. Kiedyś jak lubiłam jeszcze pracę na ziemi, byłam świeża, to poznałam na tyle was drogie parszywe robactwo, że wiem, że gdybym latała tuż przed waszymi nosami, co najwyżej o czary byście mnie posądzili. Straciłam już raz tak swoją partnerkę na akcji i biednej Joanny wam nie zapomnę nigdy. Wiadomo, ryzyko zawodowe, ale spalić żywcem anioła to przegięcie. Budynki były niskie, wiadomo Europa wschodnia, dlatego mogłam sobie na plecach poszybować. Ah latanie stylem grzbietowym to prawdziwa rozkosz, a jeszcze w taki piękny słoneczny dzień. Szkoda, że czasu tak mało i nie mogłam sobie spokojniej po trzepotać skrzydłami. Może dałabym radę troszkę nad opalenizną brzuszka popracować.
Wypatrzyłam wysypisko śmieci i ostro zanurkowałam. Wiatr chłostał niesamowicie twarz, ale było to przyjemnie. Tak odchodząc od tego, że właśnie pędzę w kierunku ziemi z prędkością ponad 300 km na godzinę, zastanawialiście kiedyś skąd wzięło się słowo chłosta? Mnie to strasznie fascynowało. Te wasze języki są niesamowite. Chłosta, chłostać i wychłostać he he.
Śmierdziało, nawet bardzo śmierdziało. Z moimi zmysłami dostrzec gryzonia trudno nie było, ale zanurkować za nim w te stosy resztek jedzenia, zgnilizny, a nawet padliny nie miałam za bardzo chęci. Jestem bystra, dlatego zostało mi tylko jedno wyjście. Żeby dopaść wroga, musisz myśleć jak on i dlatego zamieniłam się w potężnego szczura. Zamiana nie jest zbyt przyjemna. Nagle wszystko wiruje, oczy łzawią i mimo że nie boli, to całą przemianę czujesz się jak w pociągu z Częstochowy do Krakowa (no co? Pociągów też aniołowie pilnują), ewentualnie jak sardynka w puszce (słyszałam tylko od sardynek). Dlaczego w hotelu za szczura nie robiłam? Bo się wstydzę, a tak jest i ciekawiej i fabuła tego też wymaga.
Po wszystkim nawet ładnie pachniało, a z ogonkiem wyglądałam całkiem seksy. Popędziłam co tchu po jakieś starej szafie, zanurkowałam pod paczką chipsów i przemknęłam przez wąską alejkę. W sumie nawet nie spodziewałam się, że tak szybko biegam. Co cztery nogi to nie dwie. Chociaż dwie takie zgrabne jak moje, bywają bezcenne. Ileż to aniołów poderwałam w młodości... eh. Ale ok, nie pora na rozrzewnienie i melancholię.
Zagryźć jakiegoś małego przedstawiciela tego włochatego gatunku czy może dogadać się? Wrodzony instynkt drapieżcy kusił, żeby po ścigać się i zgryźć delikatny szczurzy kark, więc popędziłam. Najpierw pachnąca stara kanapka prawie mnie skusiła, ale otrząsnęłam się i szybko wypatrzyłam odpowiedniego malucha. Jak ostatnia ciota (w sensie ktoś słaby – ładnie opanowałam wasz slang, co nie ziomale?), wcale nie reagował i nie uciekał, gdy się zbliżałam, dlatego dla podgrzania atmosfery ryknęłam (no może zapiszczałam) i go wystraszyłam. Zerwał się skubaniec jak błyskawica i wbił w opakowania po kabanosach. Skręcił ostro i prawie poległ na skórce od banana. Skoczyłam jak kot, ale tylko pazurkami go drapnęłam. Odbiłam się tylnymi łapkami i niczym bmw zerwałam plastry błota. Był mój. Nie odpuszczałam nawet na chwilę i choć lawirował sprytnie między słoikami, byłam coraz bliżej. Czuł mój oddech na karku. Zapach jego przerażenia przyjemnie nęcił nozdrza i stwierdziłam, że wakacje spędzę w postaci szczura, polując na ludzi. No dobrze, na ludzi mi nie wolno, ale może na słonie?
Moja ofiara wpadła na śledziach w pomidorach, a właściwie na samym sosie. Rozpędzona chciała ostro skręcić i mnie zgubić w makulaturze, ale tłusta ciecz poniosła ją wprost na ostrą krawędź puszki. To była rzeź... uderzył się. Przynajmniej nie musiałam karku mu łamać. Liczyłam tylko, że ocknie się dopiero po powrocie do hotelu. Dla bezpieczeństwa – przerażona, ruszającą się w biuście myszą, mogłabym się rozbić – stwierdziłam, że jednak lepiej skorzystam z standardowej metody pomyśl, a się tam znajdziesz.
Jak się okazało Artur już trochę odżył i coś do mnie nawijał. Chyba nawet nie zauważył, że mnie nie było, bo wykłócał się o swojego fendera – dla mniej bystrych - o gitarę.
- Słyszysz mnie w ogóle? - zapytał wychylając się z łazienki.
- Taaa – przeciągnęłam i aż podskoczyłam, gdy szczurek przemknął po moich piersiach i zbiegł na podłogę.
- To aniołom na cyckach rosną szczury? - zapytał poważnie Artur.
- Oberwie... - Idąc w jego kierunku już miałam pełne usta przekleństw.
- Żartowałem – uśmiechnęła się szelma jedna i dodał – zadzwoń po obsługę, został mi do zwrócenia jeszcze tylko wczorajszy obiad.
Tak nabijać się z anioła. Też mi coś. Oberwie jeszcze za to.

W polityce stagnacja i błota, bo posłowie nie raczą wycierać butów przed wejściem do gmachu, a w związku z seks aferą w taksówce, wiejska zostanie przeniesiona. Sejm już szuka odpowiedniej lokalizacji, a koszty tej inwestycji to bagatela nasze podatki.
Lasy pójdą pod prywatyzacje i wycięcie, ale nie mamy się czym martwić, rząd będzie czuwał.
W Wieluniu kobiecie odebrano córkę po tym, jak dach zaczął przeciekać. Chodź dziewczynka nie wie co to radio, uważa, że w domu byłoby jej lepiej. Sąd zadecydował, że więcej miłości da jej sierociniec.
Kosa złamała się na żebrach Kowalskiego, ale bandyta nie może ubiegać się o odszkodowanie. Prawo polskie nie przewiduje jeszcze zwrotów kosztów za uszkodzenie narzędzi zbrodnia.
I na koniec mamy dla państwa nietypową wiadomość. Pewien mieszkaniec Krakowa sfotografował anioła. Na zdjęciu, mimo dość miernej jakości, wyraźni widać uskrzydloną postać unoszącą się nad samym rynkiem. Posłańca z nieba zaobserwował ornitolog, doktor uniwersytetu jagiellońskiego poszukujący kolibrów. Cóż, chyba każdy w Polsce wie, że tam tylko gołębie brudzą wszystko wokół swoich odchodami. Może klimat na tyle się ocieplił, że wkrótce najmniejsze ptaki na świecie przeprowadzą się do naszej pięknej ojczyzny. Oby. Zdjęcie poddano wnikliwej analizie, a naukowcy z Warszawy i Wrocławia już szukaj przyczyn optycznych tego zjawiska.
A teraz pogoda. Będzie piękne słoneczna pogoda, jeżeli nie spadnie deszcz...
Zapraszamy na kolejne wiadomości z informacji i faktów ze świata, już jutro o godzinie szóstej rano. Kłaniają się: Kamil Durek i Dorota Gawron, do zobaczenia.
Szeptem: O kur-piiiii zapomnieliśmy o sporcie...



Ocena: 4
Liczba komentarzy: 2    
Data dodania: 28.02.2010r.

1     

amymone 10 03 2010 (22:01:54)

Błędy, błędy, błędy...czemu konsekwentnie nie zostało poświęcone tyle samo miejsca dla samej treści? Pewnie nie moja sprawa, więc się sobą zajmę. Tzn. na swój sposób. Pomiędzy humorem przewijają się istotne, współczesne problemy/sprawy. Może opis nieba jest ich odzwierciedleniem. Także zachodzących zmian. Jednocześnie kosztem ich przedstawienia obalasz stereotypy i wizje związane z niebem, obarczasz je biurokracją, despotyzmem Boga. Sani nawiązuje poprzez bezpośrednie zwroty do czytelnika kontakt i staje się coraz bliższa. Zamiana w szczura i samo 'polowanie' rozłożyło mnie na łopatki i czoło zbliżyło się boleśnie do blatu biurka. Wzmianka o Joannie - wszystko opisujesz w naturalny, bezpretensjonalny sposób. Wkładasz w to siebie i czuję to - pasję i radość wyrażania pomysłów. I poprzez nie - siebie. A same wiadomości...czasami brakuje słów, powinieneś widzieć moje reakcje, gdy czytam każde kolejne zdanie. Bezcenne;p I oczywiście dialogi - nietuzinkowe, utrzymujące poziom całości. Nie odbiegają od niej. Jak coś będzie jeszcze, o czym nie wspomniałam to napiszę.

Groszek 01 03 2010 (17:21:12)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Zacznę od błędów, jest ich bardzo wiele: "Debata nad tym trwała już jakiegoś czas" - to zdanie się nie klei. Zmieniłabym to na "od jakiegoś czasu" lub "jakiś czas". "Aniołowi mają różne sposoby" - formę "aniołowi" zastosowałeś dwa razy.. to jest literówka, czy specjalny zabieg? Bo teoretycznie "aniołowi" to też przymiotnik. Zauważyłam, dwa razy użyłeś tej formy, dlatego się pytam. "Aniołowi mają tak nie wiele przyjemności i rozrywek." - pisze się "niewiele". "Ah latanie stylem grzbietowym to prawdziwa rozkosz" - brakuje mi przecinka po "ah", poza tym słowo to piszemy przez "ch". "Te wasze języki są niesamowite. Chłosta, chłostać i wychłostać he he." - to "he he" mi jakoś wadzi. "wyraźni widać" - literówka, powinno być "wyraźnie", nie wiem czemu Uniwersytet Jagielloński jest u Ciebie napisany z małej litery. "już szukaj przyczyn optycznych tego zjawiska" - znów literówka, powinno być "szukają". "tam tylko gołębie brudzą wszystko wokół swoich odchodami" - powinno być "swoimi". "Będzie piękne słoneczna pogoda" - literówka, poprawnie byłoby oczywiście "piękna". Ta część opowiadanie bardziej mi przypadła do gustu, nie jest już tak brutalnie, nawet przyjemnie się czytało. Główna bohaterka przypomina mi Holly z Artemisa Fowla.. Ciekawa postać, podobała mi się. Wiadomości wyszły nieźle, ale mogłeś to bardziej rozwinąć. Przez dużą ilość błędów stawiam 4 z plusem, nie mogę dać 5. Pozdrawiam :)


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Jaguar W.A.B. Telbit Edukultura Fundacja Kultury Edupedia Etomik Audiobook

Statystyki: Wiersze: 5085 | Artykuły: 233 | Recenzje: 119 | Proza: 774 | Wywiady: 48 | Komentarze: 28116 | Użytkownicy: 2435
Online(11): 10 gości i 1 zarejestrowanych: amymone

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl